Podziel się z innymi:

Fot. Ryszard Wyszyński

Pamięci Stanisława Ciary
Wyjątkową pamiątkę – oryginalną piłę do cięcia drzewa przekazał, przed dwoma laty, wałbrzyskiej PSP 37 sybirak
Stanisław Ciara dla powstającej szkolnej Izby Pamięci, poświęconej ofiarom wywózek Polaków z Kresów II Rzeczpospolitej na bezkresy syberyjskie tajgi i stepy Kazachstanu. W lutym obchodzona była wówczas 80. rocznica
pierwszej wywózki. Jednym z deportowanych był wtedy pięcioletni Stanisław Ciara, którego zabrano wraz z rodziną z
Lidy na Wileńszczyźnie, w mroźny wówczas luty 1940 roku. Brutalnie wpędzeni z domu przez sowieckich żołnierzy
mieli nie wiele czasu na spakowanie najbardziej potrzebnych rzeczy nie wiedząc, jaki los ich czeka. Mama pana
Stanisława przezornie zabrała, w ostatniej chwili, piłę do cięcia drewna popularnie nazywaną „twoja – moja”. Piła, jak
się okazało, bardzo się jej przydała podczas pracy, przy wyrębie tajgi w Autonomicznej Republice Komi. Panują tam
mroźne i śnieżne zimy. Ciężka praca, głód i chłód – sprawiały, że wielu Polaków nie przeżyło trudnych warunków na
zesłaniu. Po zakończeniu II wojny światowej ci nieliczni, którym udało się przeżyć, wrócili do Polski, a jedną z
powracających rodzin byli Ciarowie. To, co wieźli ze sobą to tylko złe wspomnienia i tę samą piłę, którą zabrali ze sobą
na zesłanie. Powrót i nowy początek życia w niełatwej, powojennej rzeczywistości na ziemiach zachodnich nie był
łatwy. Pan Stanisław podejmuje naukę, ale również z wielką pasją uprawia sport. W powojennym Wałbrzychu
szczególnie popularne były sporty zimowe do uprawiania, których panowały w mieście i regionie bardzo dobre warunki.
W tym miejscu warto przypomnieć, że poza trasami do treningu biegów narciarskich istniały też trzy skocznie
narciarskie, na których trenowano i organizowano zawody. Szczególnie popularna w tamtym czasie była skocznia w
Szczawnie – Zdroju, na Wzgórzu Gedymina.
Spędzone dzieciństwo w mroźnej sowieckiej republice zahartowało dorastającego p. Stanisława do wytrwałości, co
potem wykorzystał w realizacji swoich chłopięcych marzeń o nauce i karierze sportowej. W biegach i na skoczniach
narciarskich osiągał sukcesy w zawodach regionalnych i ogólnopolskich. Na przełomie lat czterdziestych i
piędziesiątych oddawał skoki na odległość ponad 40 metrów. Biorąc pod uwagę sprzęt i technikę jaką skakano,
parametry skoczni wynik jest naprawdę imponujący. W tym czasie wspólnie z nim trenowali i startowali tacy zawodnicy,
jak Józef Pawlik i wielu innych, którzy po zakończeniu kariery sportowej zajęli się szkoleniem młodzieży, a obecne
sukcesy w sportach zimowych im właśnie możemy zawdzięczać. O jeszcze jednym talencie należy wspomnieć – pan
Stanisław miał bardzo ładny charakter pisma, zapewne w wielu wałbrzyskich domach zachowywały się jeszcze
dyplomy z zawodów sportowych, wypisanych ręką pana Stanisława. Ciekawostką – wartą przypomnienia – jest też to, że
w czasach Związku Radzieckiego z Autonomicznej Republiki Komi startował wielu znakomitych biegaczy i biegaczek
narciarski jedną z nich jest urodzona 1942 roku Galina Kułakowa. Ośmiokrotna medalistka olimpijska i mistrzostw
świata. Po latach przywiezioną z powrotem piłę – narzędzie pracy mamy pan Stanisław pokazywał słuchaczom na
spotkaniach, opowiadając o swoim losie i wielu tysięcy innych Polaków przymusowo deportowanych do ciężkich prac w
głąb sowieckiej Rosji, takich jak oni, polskich rodzin. Umieścił też na tej pile, przejmujący napis w języku rosyjskim i
polskim: „Я пилa польскую кровь. Zemsty nie żądamy, ale krótkopamięciowcom – przypominany, uświadamiamy i
ostrzegamy !!!” . Tłumaczenie z rosyjskiego Я пилa польскую кровь – Ja piła polską krew.
PS
Tekst napisany został w lutym 2020 roku. Po agresji Rosji na Ukrainę w lutym tego roku, w której to Rosjanie pokazali
swoją prawdziwą imperialistyczną twarz, napis ostrzegający na pile, po 82 latach, staje się bardzo ale to bardzo
aktualny. Musimy o tym pamiętać.

RW/KS